top of page

Grusza w moim Ogrodzie

  • Zdjęcie autora: Jolanta Starys
    Jolanta Starys
  • 1 dzień temu
  • 3 minut(y) czytania

Stara grusza od lat wyznacza w moim ogrodzie rytm kolejnych pór roku. W sierpniu jej gałęzie uginają się od rumianych owoców, a ogród nabiera wyjątkowego, spokojnego nastroju.


Wysoka grusza w ogrodzie z owocami na tle błękitnego nieba.
Stara grusza w ogrodzie.

Są w ogrodzie rośliny, które po prostu rosną, kwitną i przemijają wraz z porami roku. Są jednak i takie, bez których trudno wyobrazić sobie to miejsce.

Grusza w moim ogrodzie należy właśnie do nich. Rośnie tu od wielu lat, dobrze zadomowiona, spokojna i niewzruszona. Każdej wiosny obsypuje się kwiatami, latem szumi liśćmi, a kiedy sierpień zaczyna łagodnieć, jej gałęzie uginają się pod ciężarem dorodnych owoców.

Patrzę na nią wtedy trochę inaczej. Już nie tylko jak na drzewo owocowe, lecz jak na część ogrodu, która przechowuje jego historię. Ile razy przechodzę obok niej, ile wiosen zakwitała, ile letnich burz przeczekała pod ciężarem mokrych liści?

Stare drzewa mają swoją pamięć. Nie opowiadają jej słowami, ale wystarczy przystanąć pod ich koroną, żeby poczuć, że były tu przed niejedną zmianą i pozostają wierne swojemu rytmowi.


"Ciche grusze" - jak u Mickiewicza


Pień starej gruszy w ogrodzie rosnącej przy kamiennym parkanie.
Grusza przy kamiennym parkanie rośnie w moim ogrodzie.

Kiedy patrzę na starą gruszę, zawsze przychodzi mi na myśl obraz z Pana Tadeusza. Adam Mickiewicz pisał o zielonej miedzy, na której z rzadka "ciche grusze siedzą".

Jak nie wiele słów potrzeba, żeby zobaczyć cały krajobraz.

Polną drogę, rozgrzaną ziemię, wysokie trawy i samotne drzewa stojące na miedzach od niepamiętnych czasów. Dawnej grusze były przecież częścią wiejskiego pejzażu. Rosły przy domach, w sadach i przy drogach. Dawały owoce, cień i miejsce odpoczynku, a z biegiem lat stawały się niemal naturalnymi znakami krajobrazu.

Moja grusza nie rośnie wprawdzie na mickiewiczowskiej miedzy. Rośnie po prostu w ogrodzie. A jednak w sierpniowe popołudnie, kiedy wiatr porusza jej liśćmi, a pomiędzy gałęziami prześwituje słońce, jest w niej coś z tamtego obrazu - cisza, spokój i zwyczajność, która okazuje się niezwykle piękna.


Grusza w ogrodzie - w sierpniu


Stara grusza w ogrodzie z dojrzewającymi gruszkami.
Grusza w sierpniowym ogrodzie

Kiedy przychodzi sierpień w moim ogrodzie zaczyna się czas gruszek. Najpierw pojedyncze owoce tracą ciemną zieleń, Potem skórka staje się jaśniejsza, a po stronie zwróconej do słońca pojawia się ciepły, czerwony rumieniec.

Wtedy coraz częściej zaglądam pod drzewo i sprawdzam, czy pierwsza gruszka jest już do zjedzenia.

Najlepszy jest ten moment, kiedy owoc daje się zerwać niemal bez wysiłku. Wystarczy go unieść i przekręcić. Jeszcze przez chwilę jest chłodny od cienia liści, a za moment można już poczuć jego zapach i słodycz.

Gruszka zerwana prosto z własnego drzewa nie musi być idealna. Jedna jest bardziej rumiana, druga trochę krzywa, na innej znajdzie się niewielka plamka. I zupełnie mi to nie przeszkadza. W takich owocach jest prawdziwy ogród - słońce, deszcz, wiatr i całe lato.


Z ogrodu do kuchni - gruszki


Kiedy owoce dojrzewają niemal jednocześnie, zaczynam się zastanawiać, co z nimi zrobić. Najdojrzalsze oczywiście zjadamy na świeżo. Niektóre trafiają do ciast i deserów, inne czekają na swoje miejsce w przetworach.

Gruszki wspaniale łączą się z wanilią, cynamonem i goździkami, dlatego część zbiorów zamierzam przygotować w syropie, musach i kompotach, żeby ich smak pozostał również wtedy, gdy za oknem nie będzie już sierpniowego słońca.

Bo właśnie to lubię najbardziej w kuchni sezonowej. Nic nie zaczyna się od listy zakupów. Najpierw dojrzewa owoc. Potem przychodzi pomysł.


Grusza w ogrodzie z rumianymi gruszkami na gałęzi w sierpniu.
Dojrzewające gruszki w ogrodzie

Za kilka tygodni owoce znikną z gałęzi. Później liście zaczną żółknąć i opadać. Przyjdzie jesień, a po niej cisza zimowego ogrodu. A grusza w ogrodzie będzie czekała.

Może właśnie dlatego tak lubię stare drzewa owocowe. Przypominają, że w ogrodzie wszystko ma swój czas. Jest czas kwitnienia, czas dojrzewania i czas zbiorów. Nie trzeba niczego przyspieszać.

I kiedy następnym razem przeczytam u Mickiewicza o "cichych gruszkach", pewnie znów pomyślę o tej jednej - rosnącej od lat w moim ogrodzie, spokojnie odmierzającej kolejne pory roku.




Komentarze


bottom of page