top of page

U schyłku lata w moim ogrodzie

Zdjęcie autora: Jolanta Starys
Jolanta Starys
1 wrz
3 minut(y) czytania

Pod koniec lata mój ogród powoli zmienia swój rytm. Wśród ostatnich kwiatów, dojrzewających owoców i coraz spokojniejszych dni pojawiają się pierwsze, subtelne oznaki jesieni. To wyjątkowy czas pomiędzy dwiema porami roku - jeszcze pełen lata, ale już z odrobiną jesiennej nostalgii.


Słonecznik kwitnący u schyłku lata w moim ogrodzie na tle zieleni i błękitnego nieba.
Słonecznik stoi dumnie, jak strażnik pilnujący ogrodu.

U schyłku lata w moim ogrodzie, jesień jeszcze nie rozgościła się na dobre, ale jej obecność można już wyczuć w wielu drobnych szczegółach.

W chłodniejszych porankach, w ciemniejszym świetle, w pojedynczych liściach opadających na trawę i w coraz dłuższych wieczorach.

Lato wciąż jeszcze trwa, ale już bez dawnej intensywności i kolorów.

Patrzę na ogród trochę inaczej niż kilka tygodni temu. Nie szukam już tylko kwiatów, zapachu i obfitych zbiorów.

Zaczynam dostrzegać to, co mniej oczywiste - zmęczone słońcem rabaty, puste miejsca w warzywniku, ostatnie pomidory dojrzewające znacznie wolniej i trawy, które po upałach straciły swoją świeżość. To również część ogrodowego roku i chyba właśnie dlatego ma w sobie tyle prawdy.


Przekwitające hortensje i pierwsze przebarwione liście piwonii u schyłku lata w moim ogrodzie.
Hortensje i piwonie straciły już swoją świeżość.

Każda pora ogrodu ma swój własny rytm. Wiosną wszystko budzi się do życia, latem ogród zachwyca pełnią, a sierpień zaczyna stopniowo zwalniać. Nie robi tego nagle. Daje nam czas, żeby zauważyć zmianę i nacieszyć się tym, co jeszcze zostało.

Przed nami wrzesień, pierwsze chłodniejsze noce, coraz więcej przebarwiających się liści i ten szczególny zapach jesień, którego nie da się pomylić z żadnym innym.

Jeszcze nie czas na pożegnanie lata. Jeszcze przez chwilę możemy cieszyć się jego ostatnimi smakami i promieniami słońca.

A ogród? Ogród po prostu zmienia swój rytm. Powoli, bez pośpiechu, niemal niezauważalnie przechodzi u schyłku lata w moim ogrodzie w jesień. I może właśnie w tych cichych przemianach jest najwięcej uroku.


Pająk paskowany na pajęczynie w ogrodzie u schyłku lata.
Pająk snuje swoją pajęczynę niezwykle misternie.

Coraz częściej na ziemi pojawiają się pojedyncze liście. Jeszcze zielone drzewa zaczynają gdzieniegdzie przebarwiać swoje korony.

W kątach ogrodu błyszczą rano pajęczyny, szczególnie piękne, gdy zatrzymują na sobie drobne krople rosy.

Pomiędzy roślinami coraz częściej dostrzegam rozpięte pajęczyny. Jedną z nich zamieszkał Tygrzyk paskowany - jego niezwykłe, żółto -czarne ubarwienie trudno nie zauważyć.

To jeden z tych małych mieszkańców ogrodu, których obecność szczególnie mocno zauważa się pod koniec lata.

W warzywniku również zrobiło się pusto. Zostały pory, jarmuż i ostatnie pomidory, które dojrzewają już bardzo powoli. Jeszcze niedawno zaglądałam tutaj każdego dnia, wypatrując kolejnych czerwonych owoców. Teraz wiem, że sezon powoli się kończy.

Każdy dojrzały pomidor cieszy więc trochę bardziej, jak ostatni smak lata zatrzymany na chwilę.


Ostatnie pomidory dojrzewające w warzywniku u schyłku lata w moim ogrodzie.
Późne pomidory jeszcze próbują dojrzewać na gałązkach.

U schyłku lata w moim ogrodzie - w sadzie


W sadzie również widać, że lato powoli dobiega końca. Na jednej jabłoni zostało już tylko jedno jabłko. Większość zebrałam, kilka spadły na ziemię, a ono wciąż trzyma się na gałęzi, nie zauważone, przykryte swoimi listkami, samotne wśród zielonych liści.

W ciepłym świetle końca sierpnia wygląda niemal jak ostatnia pamiątka lata.

Nie zrywam go jeszcze. Niech zostanie tam trochę dłużej - ostatnie jabłko tego lata w moim ogrodzie.


Ostatnie jabłko na jabłoni w sadzie u schyłku lata w ogrodzie.
Ostatnie jabłko w sadzie.

Schyłek lata w moim ogrodzie ma w sobie coś wyjątkowego. Coraz częściej zatrzymuję wzrok na drobiazgach - na ostatnim jabłku wiszącym jeszcze na gałęzi, na dojrzewających pomidorach, na przekwitających hortensjach i pajęczynie rozpiętej pomiędzy roślinami.

I chyba właśnie lubię ten czas najbardziej - za tę ciszę pomiędzy końcem jednego sezonu a początkiem następnego. Za ogród, który niczego nie ukrywa, tylko spokojnie zmienia kolory, czas i nastrój.

Jeszcze przez chwilę zatrzymuję więc lato w tych małych obrazach. W słoneczniku zwróconym ku słońcu i ciepłym świetle końca dnia.

A potem czekam na kolejny rytm w moim ogrodzie.


Komentarze


bottom of page